PORCELANOWE KORYTO:
Ufajdanie

Właśnie czytam artykuł o dietach detoksykujących na dziwnym portalu o niczym – czyli tak zwanym lajfstajlowym. Tak jak większość ludzi żyjących w mojej epoce, mam skłonności masochistyczne i kompletnie nie radzę sobie z organizowaniem sobie wolnego czasu. Znaczy się – mam go zbyt wiele.

„Detoks”. „DE-TOKS”. Kup soki za miliony monet (nie jakieś z biedry czy oszą, tylko świeżo wyciśnięte za pomocą hipsterskiego kamienia, bo takie pili nasi przodkowie), a pozbędziesz się toksyn. Oczyścisz komórki ciała, będziesz mieć więcej energii, zmieścisz się w coś innego, niż pokutny wór w rozmiarze XXL, ktoś Cię w końcu pokocha, nie umrzesz w samotności, a Twojego ciała nie pożrą koty. Może ludzie tak naprawdę nie boją się samotnego życia, lecz samotności na ich własnym pogrzebie? W końcu to kiepsko, gdy wynoszą Cię w worze, zeskrobanego z podłogi. No więc jednak wolisz detoks.

Diety oczyszczające, detoksy sokowe, warzywne, chujowe są chyba jakimś rodzajem somatyzacji, właściwym naszej epoce. Czujemy się wewnętrznie brudni. Ciało łatwiej jednak oczyścić (chociażby wywołując przewlekłą sraczkę), niż oczyścić swoją przestrzeń relacji albo ducha. Im bardziej jesteśmy ufajdani dotykiem lepkich rąk ojca alkoholika, donosicielstwem w pracy, za które dostajemy premię (albo nie dostajemy wypierdolki), relacją z kompletnym świrem, który nieustannie nas poniża i uwarunkował nas, byśmy reagowali już na zapowiedź jego focha lub napadu szału, tym bardziej czujemy się brudni i tym ostrzej wkręcamy sobie, że potrzebujemy detoksu. Działamy jak zgwałcona nastolatka, która pumeksem i mydłem bakteriobójczym próbuje zmyć z siebie „nieczystość”. Ten syf siedzi niewyobrażanie głęboko w naszej głowie, ale tam wolimy się nie zapuszczać – przesuwamy go więc do żołądka, jelit, komórek skóry. Niektórzy weterani detoksów wierzą nawet w to, że to nie niedobór cukru odpowiada za ból głowy i rzyganie, ale że ich organizm się oczyszcza. Karykatura głębokiej przemiany, sensownej terapii, duchowego przebudzenia, które przecież również odbywa się w bólach.

I zawsze, kiedy już wytrwamy dwa tygodnie na soku z papryki i skórki ekoziemniaka, pojawia się duma. Jesteśmy mistrzami w nagradzaniu się za coś, co jest kompletnie pozbawione sensu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *