Materialna dziwka

Materialna dziwka. Kto to taki?

Na blokach, na salonach, w internetach wciąż popularne jest nazywanie siebie nawzajem dziwkami czy kurwami. Co bardziej ogarnięte językowo jednostki używają czasami określeń „wszetecznica” i temu pochodnych. Tak czy inaczej, kurwa, kurwiszcze i jego odmiany to wciąż częsty pocisk – społeczne przyzwolenie na różne formy kontaktów seksualnych nie zmienia tej tendencji. O ile w niektórych kręgach nazwanie kogoś w przypływie wkurwienia „pedałem” może skutkować oburzeniem lub ostentacyjnym milczeniem, kurwy i dziwki zawsze som zue.

Oglądałam ostatnio odcinek Ukrytej prawdy. Tak, mówię serio – paradokumenty wiele mówią o naszej polskiej rzeczywistości. Była tam opisana – z godną tego typu produkcji wirtuozerią – historia młodej laski, która zaczęła żyć ze sponsoringu. Jej matka zrobiła jej o to zadymę, zwyzywała ją od dziwek, a następnie… poszła prosić o pomoc jej ojca, z którym od lat nie rozmawia. Ciotka tej „puszczalskiej” wyraziła zaś nadzieję, że sponsor się w jej siostrzenicy zakocha – i będą żyli długo i szczęśliwie.

Ten odcinek Hidden Truth aż dał mi do myślenia (nie wstydzę się tego – mędrzec wszędzie znajdzie inspirację!). Otóż polskie – i nie tylko – kobiety wychowywane są tak, że szczęście, dobro i pieniądze muszą pochodzić od mężczyzny. Ojca, chłopaka, męża. Trudno więc się dziwić, że tak uwarunkowane niewiasty idą czasem na skróty i wybierają drogę sponsoringu lub innych form prostytucji. Lament matek jest wtedy zwyczajnie żałosny.

Boimy się jednak dziwek. Kurwy nas przerażają. Zarazem jednak kobiety potrzebują ich, by czuć się od kogoś lepszym, bardziej wartościowym – pisała o tym już Nałkowska w Kobietach. Mężczyźni zaś mogą projektować na nie swoje popędy, nad którymi nie panują: „zgwałciłem, ale była ubrana jak dziwka”, „zdradziłem żonę, ale ta szmata mnie uwiodła”. Żona może swoją wściekłość przelać na uwodzicielską szmatę i dalej oszukiwać się, że mąż ją kocha i szanuje, facet czuje się lepiej ze sobą samym. Wszyscy są szczęśliwi – poza dziwką.

Freud nazywał taki mechanizm kompleksem Madonny i prostytutki (idealizujemy matkę lub żonę, czyniąc je czystymi, aseksualnymi, żądze zaś przypisujemy prostytutce). Nie jestem fanką pierwotnej psychoanalizy, ale tutaj ten wiedeński freak miał rację.  Każda epoka ma swoje dziwki – i w każdej epoce kobieta musi wykazywać się innymi zachowaniami i przymiotami, by nie zostać uznana za dziwkę. Kiedyś nie wypadało młodej damie rozmawiać z kawalerem przez telefon, jeździć razem z ludzkim samcem samochodem. Że dziś niby nie ma problemu z takimi sprawami? Wolne żarty – cnotliwe dziewczę, słysząc komplement na swój temat, nie może przecież powiedzieć „wiem, dzięki!”. A co ze sportem, jakim jest pole dance? Wielu Januszy wciąż uważa, że jest to taniec erotyczny. Z drugiej strony matki, babki, przyjaciółki życzą dorastającym dziewczynom, by znalazły zaradnego (w domyśle bogatego) chłopa.

Ciężko złapać balans w tym kurewskim świecie.

2 uwagi do wpisu “

Materialna dziwka”

  1. Jezu jak ja bym chciała spróbować pole dance 🙂 Najwyżej więc oczach jakiegoś Janusza zostanę dziwką i jakoś to przeżyję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *