Imperium chamów

Jakiś czas temu prowadziłam z Mężem sesję gry RPG (dla niewtajemniczonych: jest to rozrywka, podczas której wcielamy się w postaci magów, paladynów i wojowników, przeżywamy przygody w świecie fantasy i na chwilę zapominamy, że nasze życie jest zjebane i nie ma dla nas perspektyw). Postanowiliśmy jednak zmodyfikować nieco znany nam scenariusz – kiedy nasza drużyna miała się bogacić, wymyśliliśmy sobie pracę na stanowisku „interpretowacz wierszy”. Tak zaczęła się beka z tego, że na interpretowaniu i analizowaniu poezji lub dzieł kultury w ogóle można by zarobić hajs. Beka z puli tragikomicznych, bo beka ze mnie. I części moich znajomych, którym natura poskąpiła zdolności w kierunku informatyki, fizyki lub hydrauliki.
W Polsce nie potrzebujemy humanistów. Po chuj komu debil, zna się na obrazach, książkach, muzyce (nie mam tu na myśli Margaretek, Rijan czy Fila), ale nie potrafi naprawić żelazka? Janusz wie, co ma myśleć na tematy kulturalne. Zresztą, kiedyś zaczął czytać książkę i rozbolała go głowa – od tego czasu woli nie ryzykować.
Polonista, kulturoznawca, historyk sztuki to ludzie, którzy gówno wiedzą. Skąd wiadomo, co poeta miał na myśli? Chuj w dupę poecie. Seba doskonale rozumie, że autorom jego ulubionego serialu czy gry chodziło o akcję i pokazanie fajnych cycków. Można się wyczilować. Ludzie, którzy od wieków gryzą glebę, nie są dla niego towarzystwem. Grażyna zaś zapierdala jako pomoc księgowej i nie rozumie, jak za pierdolenie o głupotach można zgarniać hajs. Wzięliby się do poważnej roboty.
Miauczyński, projekcja rozpaczy polskich humanistów, pytał retorycznie (dla mających poważniejsze zajęcia, niż uczenie się środków artystycznego wyrazu, wytłumaczę, że „pytać retorycznie” znaczy pytać, nie oczekując odpowiedzi):

Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku? Ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą!

Wielka Polska od lat 90. lubi się szybko bogacić, zakładać start-upy. Od około dziesięciu lat kocha żyć po hipstersku, na bogatości, ale blisko „natury”. Od zawsze lubi zaś upokarzać. Humanista jest wdzięcznym odbiorcą upokorzenia, obiektem drwin. Wyobrażamy sobie wielki strajk humanistów, podczas którego mówią oni, że jeśli nie zaczną być szanowani i zarabiać sensowych pieniędzy na wyższych uczelniach, w instytucjach kultury, to od jutra… nie piszą wierszy? Nie prowadzą wykładów o secesji? Pierdolą pisanie rozprawy naukowej o dyskursie feministycznym? Hahaha. Lol. Dobry materiał na memy.


Bo przecież to, że szefem w korpo zostaje człowiek, który w życiu przeczytał tylko Greja i połowę Harry’ego Pottera, już się na mem lub anegdotę nie nadaje. Musiałoby to kogoś szokować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *