Wypierdol córkę w kosmos

Zdecydowanie bardziej pomoże jej to w budowaniu swojego sensownego życia, poczucia własnej wartości, intelektu, a kto wie – może nawet szczęścia? – niż dawanie jej do ręki kolejnej lalki z debilowato-psychopatycznym wyrazem twarzy.

Moim oczom ukazały się dzisiaj zdjęcia trzech produktów dla dzieci – były to smoczki. Jeden z nich – jak mniemam, był stworzony dla beki – zdjęcie przedstawiało smoczek z końcówką-penisem (patrz: zdjęcie). Na drugim były POWAŻNE smoczki dla dzieci, dostępne w dwóch wariantach: niebieski z rysunkiem rakiety kosmicznej oraz różowy z ohydnymi, przesłodzonymi listkami. Zagadka: jakie kryterium decyduje o tym, że dana matka kupi swemu pacholęciu smoczek z rakietą, czy też smoczek z różowym gównem?

Gdyby jakiś ludzki rodzic kupił swojej córce smoczek nr 1 – ten z penisem do ssania – zapewne wywołałoby to oburzenie. Zdjęcie dzieciaka z taką zabawą znalazłoby się na portalach typu Wiocha.pl, wszyscy mówiliby, że rodzice są pojebani, wychowują lachociąga. No pewnie, nikt normalny takiego „ssaka” córce nie kupi. Tyle że, kupując jej zabawki nierozbudzające ciekawości świata, lecz uczące miłości do różu, „delikatności”, koncentracji na własnym wyglądzie, pośrednio właśnie uczymy ją tego samego, czego mógłby (w głowach wybiórczych obrońców moralności) uczyć ją smoczek-penis: że dziewczynka, kobieta musi w swoim życiu zadowalać samców. Nie trzeba wprost zachęcać dziecka do prostytucji, aby przekazać mu komunikat, że jedyną jego wartością jest ciało, a jedynym, co się w życiu sikającej na siedząco połowy ludzkości liczy, to znalezienie odpowiedniego kandydata do dzielenia łoża.

Lubię sobie wyobrażać, jak ojcowie czytają swoim synom bajkę o Kopciuszku, w której zamieniono role płciowe – oto piękny młodzieniec marzy o tym, by wyrwać się z patologicznej rodziny, ale wie, że droga do tego wiedzie przez małżeństwo, najlepiej z kimś wysoko postawionym. Przyjmuje swój los z pokorą granicząca z masochizmem, biernie czeka, aż księżniczka założy mu bucik na drobną (albo nawet odpowiednio dużą) stopę.

Żaden normalny ojciec nie zrobiłby tego swojemu synowi. Dlaczego? Ponieważ, jak sądzę, chciałby, by jego potomek był dzielny, aktywny, aby był w stanie pokonywać przeszkody, jakie stawia na jego drodze życie. Sensowny ojciec wolałby, by jego syn został kosmonautą, członkiem pierwszej osobowej wyprawy na Marsa (bo przecież nie na Wenus… przepraszam za ten suchar), niż zidiociałym lamusem, czekającym na bycie wybawionym przez księżniczkę. Nie chciałby okaleczyć syna męskim Kopciuszkiem, różowym smoczkiem ze zjebaną, niewyrażającą nic sensownego grafiką, zamiast tego zachęcającego do eksplorowania Wszechświata, zakazem posiadania zdalnie sterowanego helikoptera.

Więc zanim wpierdolisz w ten głupi kierat własną córkę, zastanów się. Nie wysyłaj ją do różowego świata bezbronności, bezradności i bezdennej nędzy. Już lepiej wypierdol ją w kosmos.

Jedna uwaga do wpisu “

Wypierdol córkę w kosmos”

  1. Ja myślałem że tylko ja widzę penis ale nie! Czego ludzie nie wymyślą. Czytając ten post myślę że masz na myśli o samodzielności dziecka w świecie tak? Większość rodziców powinno przeczytać ten post by dać wolną rękę swojej pociechy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *