WTF, bitch? Uległość ludzkich suk

Jednym z największych cierpień, jakich może doznać w swoim życiu pies, jest brak pana (choć ja wolę mówić „opiekuna” z uwagi na wielką miłość, jaką darzę te bezgranicznie dobre istoty). Psiak, którego nikt nie kocha, nie głaszczę i nie traktuje jak swojego, choćby był najlepiej na świecie karmiony, wyczesany, miał zapewnione zajebiste wycieczki w plener, będzie miał w oczach ten przerażający smutek i tęsknotę za człowiekiem, który wyznaczy mu granice, wychowa, czasem powie „nie wolno!”, a kilkanaście minut dziennie poświęci na drapanie za puchatym uszkiem. Psia natura składa się z dobroci, bezgranicznego oddania oraz – co niekiedy bywa źródłem psich nieszczęść – z uległości. Z tego właśnie powodu główny bohater Ślepnąc od świateł Żulczyka nie cierpiał psów – nie mógł pojąć i zaakceptować ich chęci (a może zdolności?) do podporządkowania się. Cóż, taki zawód – w końcu koleś był znanym warszawskim dilerem koki.

Ogólnie rzecz ujmując, w krwiożerczym kapitalizmie XXI wieku, jaki panuje nad Wisłą, bardziej opłaca się być chamem i bucem, niż człowiekiem uległym. Jak powszechnie wiadomo, człowieczeństwo wyraża jedynie rodzaj męski (i tylko istota dorosła, ale o tym kiedy indziej) – samica homo sapiens to taki byt człekokształtny, który powinien kroczyć w życiu inną drogą, wyznawać inne wartości i służyć dobrze swojemu człowiekowi, panu – jak dobrze wytresowany pies.

Jasne, lubimy pierdolić o tym, że świat się zmienia, że kobiety uzyskują dzisiaj tyyyyle przywilejów, że aż im się jebie od tego w głowach (napisałabym „w mózgach”, ale przecież wiadomo, że albo ma się macicę, albo mózg). Kolorowe pisemka pełne są human stories kobiet, które porzuciły małą wiochę na Podkarpaciu, zrobiły w stolicy zawrotną karierę i nie chodzą do łóżka z mężczyznami, którzy nie znają pozy Murakamiego  i głosują na populistów. Nie zarzucam autorom (a częściej jednak autorkom) tego typu tekstów ściemy – jasne, dzięki prawom wyborczym, własnej ciężkiej pracy i wielu innym czynnikom nie brak w Polszy kobiet sukcesu. Przy czym baczmy na słowa – „nie brak” to przecież „nie jest brak”, czyli „jest ich więcej niż zero”. Taki gatunek występuje – ale nie oszukujmy się, nielicznie. Złudzeń nie pozostawiają analizy socjologów, psychologów. I pewna reklama Tesco, adresowana do tysięcy polskich samic. A reklamy nie biorą się z dupy – każdy przekaz jest starannie przemyślany, by pasował do realiów życia targetu – reklamy wielkich sieci mają więc nie mniejszą wartość diagnostyczną, niż wykład niejednego prof. dr. hab.

Na pierwszym planie dzieła widzimy polskiego samca, zajętego z jednej strony wpierdalaniem, ale jednocześnie trzymającego rękę na dupie swojej ciężarnej żony. Jego połowica znajduje się nieco dalej z perspektywy odbiorcy – stoi nad swoim panem, nosi w brzuchu jego potomka i podaje mu jedzenie, co wywołuje szeroki uśmiech na jej twarzy (twarzy ładnej i zadbanej – wiadomo, brzydka kobieta to gówno, a ciąża i obsługiwanie swojego samca to nie powody, by zaniedbać codzienny makijaż, bo to mogłoby sprawić, że samiec zacznie latać na boki). Pan tej kobiety nie patrzy jej w oczy, co mogłoby być równoznaczne z powiedzeniem „dziękuję” lub nadawać całej scenie nieco erotyzmu – jest zapatrzony w swoje pełne koryto. Dostał to, co mu się należy – ma co ruchać, co jeść, jego dziecko (które wspaniałomyślnie obdarzy nazwiskiem) rośnie w brzuchu żony. A ona jest szczęśliwa, że może mu to wszystko dać –  jej niektóre koleżanki skończyły same, bez mężów, u niej – pełnia rodzinnego szczęścia. Ma pana, ma komu służyć – czego chcieć więcej?

Freud napisał kiedyś, że pewna ilość masochizmu jest kobiecie niezbędna, by móc w ogóle funkcjonować w społeczeństwie. Ponad sto lat temu życie kobiet – także tych austriackich, z którymi miał do czynienia – było ciężko przejebane. Od tego czasu zmieniło się wiele – mamy smartfony, szminki, które wytrzymują na ustach nawet osiem godzin, wyszczuplające gacie, możliwość studiowania za granicą, bananowe prezerwatywy.

I tylko potrzeba posiadania pana pozostała ta sama.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *