Nie schudnę, nie rzucę palenia i wciąż będę brzydki

Sylwester minął z wielkim hukiem, a w wielu miejscach (i nie mam tu na myśli jedynie małych wiosek) również z wielkim obciachem. Gwiazdy pop pokazały nam to, co większość z nas chciała zobaczyć – czyli pełną cekinów i piór, bogatszą wersję nas samych, prezydent przemówił do narodu, a trenerzy fitness i mówcy motywacyjni zabrali głos w sprawie postanowień noworocznych. Oczywiście, reklamując przy tym swoje zajebiste usługi i zapewniając, że tym razem się uda.

No raczej nie. Większości z nas nie uda się w tym roku żadna zmiana w naszym życiu – przynajmniej nie taka, jakiej byśmy sobie życzyli.

Za rok o tej samej porze prawdopodobnie będziesz ważył tyle samo (albo więcej). Nadal będziesz palił, nie ukończysz żadnego zajebistego kursu, a myśl, aby ożywić swoje życie duchowe, umrze śmiercią naturalną w okolicach lutego. Być może już dzisiaj postanowiłeś dać sobie ze swoim postanowieniem spokój…?

Według badań amerykańskich (bo polskim nikt na świecie nie ufa) naukowców, najwięcej ludzi planuje dokonać zmian w swoim żywocie w Nowym Roku oraz pod koniec sierpnia. Lubimy okłamywać się, że już za dzień/tydzień/miesiąc staniemy się lepszymi wersjami siebie: bardziej atrakcyjnymi, przebojowymi, oczytanymi ludźmi. Karmimy się złudzeniami, że już niedługo nastąpi w nas przemiana z ohydnej poczwary w pięknego motyla.

Celem tych wszystkich postanowień, które już upadły (lub upadną już niedługo) wcale nie jest ich realizacja. Kto chce zmienić swoje życie, nie czeka do Nowego Roku – jego przemiany nie musi ogłaszać światu żaden huczny wystrzał fajerwerek. Jeśli ogień parzy Cię w rękę – to odsuwasz ją od razu. Jeśli tego nie robisz, to albo masz podwyższony próg tolerancji bólu, albo lubisz mieć przyjaraną skórę. Jeśli Twoje życie jest zatem tak samo satysfakcjonujące, jak procesy emocjonalne skały, to być może jest Ci tak po prostu dobrze. Zmiana byłaby dla Ciebie zbyt wielkim szokiem, na który – jak wiadomo – lepiej się nie narażać. W końcu wszyscy pamiętamy, jak skończył ziomek z platońskiego mitu o jaskini, który zobaczył światło.

Fajnie jest jednak mentalnie poonanizować się myślą, jak za rok będziemy zajebiście wyglądać, jaki zajebisty związek uda nam się stworzyć, jak cudownie będzie nam ze samymi sobą. Cóż… ludzkie młode, kiedy wkurwiają ich starzy, lubią wkręcać sobie, że tak naprawdę są adoptowane i już wkrótce przyjedzie po nich prawdziwy ojciec czy matka – król lub królowa zaczarowanej krainy. Dorota, zacna niewiasta z kultowej już powieści Żelbeton karmiła się tym wyobrażeniem tak długo, że aż życie spierdoliło jej sprzed nosa.

Ale Ty nadal spokojnie trzymaj rękę w ogniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *